Są ludzie, których nie da się nie lubić... Weronika i Wioleta...

 


Weronika i Wioleta – nasze kierowniczki, kobiety, które nie wiedzą, co oznacza słowo „niemożliwe” 💗🏃‍♀️

Za każdym dużym wydarzeniem stoją ludzie, którzy po cichu wykonują ogrom pracy. Czasem są przed kamerą, a czasem wolą działać w cieniu. Jedno jest pewne – bez nich nie byłoby tego wszystkiego.

Dziś czas przedstawić dwie wyjątkowe osoby z naszej ekipy – Weronikę i Wioletę.

Weronika jest z nami od samego początku. To już nasza trzecia wspólna przygoda, choć wszystko zaczęło się od zupełnie innego projektu, który płynnie przerodził się w Race for the Cure. I chyba już tak zostało – jedni zmieniają pracę, inni hobby, a my po prostu dokładamy kolejne pomysły do wspólnej listy rzeczy do zrobienia. 😄

To właśnie z Werą nagrywaliśmy pierwsze filmiki o przygotowaniach, partnerach i Fundacji OmeaLife. Były materiały z podziękowaniami, relacje i rozmowy, których liczby nikt już nie jest w stanie policzyć. Były też niekończące się telefony, maile wysyłane o różnych porach dnia i wieczne zastanawianie się, co jeszcze można zrobić, żeby tegoroczna edycja była jeszcze lepsza od poprzedniej.

No i oczywiście klasyka gatunku – lobbowanie na każdym możliwym szkoleniu w centrali. Bo skoro spotykają się ludzie, to przecież trzeba opowiedzieć im o Race for the Cure. A nuż uda się zarazić kogoś kolejną dobrą energią! 😉

Wioleta jest z nami po raz pierwszy... i jednocześnie nie po raz pierwszy.

Po czterech latach wróciła do naszej ekipy i od razu wskoczyła na pełne obroty, jakby tej przerwy w ogóle nie było. To taki nowy-stary pracownik, który doskonale wie, że najlepsze rzeczy robi się razem.

Błyskawicznie okazało się, że ma talent organizacyjny i ogromne serce do pomagania. Ruszyły kontakty, odezwały się dawne znajomości, pojawiły się nowe pomysły i kolejne osoby, które chcą dołączyć do naszej inicjatywy. Czasem można odnieść wrażenie, że Wioleta zna pół świata, a drugie pół właśnie zamierza poznać i zaprosić do współpracy. 😄

Najważniejsze jest jednak to, że od pierwszego dnia widać, iż jest z nami całym sercem.

Tak jak Weronika, Ola, Karolina, Marcin i wiele innych osób, o których jeszcze będziemy opowiadać. Bo Race for the Cure to nie tylko jeden dzień w kalendarzu. To ludzie, ich energia, pomysły i gotowość do działania dla innych.

A my mamy ogromne szczęście, że właśnie takich ludzi spotkaliśmy na swojej drodze. 💗

Dziękujemy, dziewczyny! Bez Was ta historia wyglądałaby zupełnie inaczej. 🎀🏃‍♀️🏃‍♂️

Komentarze

Popularne posty