Jak to się zaczęło...

 

Jak to się zaczęło

„Będziemy walczyć z tym gnojem. Zrobimy wszystko, żeby wygrać. A jeśli się nie uda, będę żałowała tylko jednego – że nie zobaczę, jak nasze dzieci zdają maturę, jak idą na studia. Że nie pojedziemy już razem na narty i nie pojeździmy wspólnie na rowerze.”

Tak powiedziała Lidia, kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie.

To był szok. Dla nas, dla naszej rodziny, dla przyjaciół. Czuliśmy się bezradni. Nie wiedzieliśmy, co robić. Czy mówić o tym innym? Czy może przemilczeć i zmierzyć się z tym sami?

Powiedzieliśmy.

I wtedy zaczęła się droga, której nigdy wcześniej sobie nie wyobrażaliśmy.

Choroba przyniosła strach, niepewność i wiele trudnych chwil. Ale przyniosła też coś niezwykłego – poznaliśmy mnóstwo fantastycznych ludzi. Ludzi, którzy byli gotowi pomóc komuś, kogo przecież wcześniej nawet nie znali.

To wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o Fundacja OmeaLife.
O kobietach, które ją stworzyły – Magdalena Kardynał i Ewelina Patała. O ich sile, determinacji i o tym, jak wiele robią dla innych.

Poznaliśmy także wspaniałych lekarzy i wolontariuszy, którzy każdego dnia pomagają osobom przechodzącym przez podobną drogę.

Wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy również o biegu Race for the Cure.

Pamiętam telefon od naszego bliskiego znajomego – Marcina, lekarza. Zadzwonił do Lidii i powiedział bardzo proste zdanie:

„Ty nie możesz pobiec, ale ja pobiegnę dla Ciebie.”

Marcin – zawsze będziemy o tym pamiętać.

Rok później Lidia zebrała naszych znajomych. Zapisaliśmy się na bieg Race for the Cure Gdańsk i spotkaliśmy się w Parku Reagana w Gdańsku. Było nas może piętnaście osób. Biegliśmy razem – dla Lidii i dla wszystkich osób, które przechodzą przez podobną walkę.

W tym samym czasie wydarzyło się coś jeszcze niezwykłego.

Wspaniali ludzie z Pionek zorganizowali bieg dla Lidii. Na początku było ich około dwudziestu. My nie mogliśmy wtedy tam pojechać, ale sama świadomość tego, że ktoś robi coś takiego dla nas, była ogromnym wsparciem.

Rok później było ich już dziewięćdziesięciu. Kolejny rok – prawie dwieście osób.

Kiedy w końcu mogliśmy być tam razem z nimi, emocje były ogromne.

Najważniejsze jest jednak to, że z chorobą wygraliśmy.

Udało się. Między innymi dzięki wsparciu ludzi z Fundacja OmeaLife.

Kilka lat później, w 2024 roku, pracowałem już w Media Markt. W firmie trwał konkurs o nazwie GoldenM. Jednym z zadań było przygotowanie projektu prozdrowotnego lub prospołecznego.

Pomysłów było wiele – sprzątanie lasów, zbiórki elektrośmieci, różne lokalne inicjatywy.

Ale czuliśmy, że chcemy zrobić coś więcej.

Dlatego zdecydowaliśmy się pomóc przy organizacji Race for the Cure Gdańsk i wesprzeć działania Fundacji OmeaLife.

Były pierwsze telefony do Magdy. Wizyty w fundacji. Rozmowy z naszymi dostawcami. Przygotowania i relacje z tego, co robimy.

A potem nadszedł wrzesień.

Piękny, słoneczny dzień.
Hevelianum na Górze Gradowej. Mnóstwo ludzi. Uśmiechy, energia i firmy, które chciały pomóc.

I nasza strefa.

Dziś wydaje się skromna – jeden namiot, ekspres z pyszną kawą, gazowana woda, głośniki i kilka leżaków. Ale wtedy byliśmy niesamowicie podekscytowani i szczęśliwi.

Pod koniec wydarzenia zapytałem Magdę, czy za rok też możemy pomóc.

Uśmiechnęła się i powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę:

„Nie musisz pytać. Zobacz co jest napisane na Twojej zawieszce. Jesteście już w rodzinie OmeaLife.”

Rok 2025 przyniósł kolejne przygotowania i jeszcze więcej energii. Nasza strefa była już trzy razy większa. Dwa namioty, więcej partnerów, więcej atrakcji.

Była kawa, frytki, woda, retro gry komputerowe, czyszczenie telefonów i mnóstwo konkursów – dla dzieci i dorosłych. Konkursy sportowe, rysunkowe i kreatywne.

Nasi pracownicy i promotorzy spisali się na medal.

Odwiedziło nas mnóstwo ludzi, a sam bieg był rekordowy – pod względem liczby uczestników, odwiedzających i firmowych stref.

Odwiedzili nas także wyjątkowi goście: prezes Marcin Rosati oraz rzecznik firmy Maciej Dolega.

To był naprawdę niezwykły dzień.

Dziś jest rok 2026 i znów zaczynamy przygotowania do kolejnej edycji Race for the Cure Gdańsk.

Jak będzie w tym roku?

Nie wiemy jeszcze wszystkiego.
Ale jedno wiemy na pewno – znów będzie w tym mnóstwo ludzi, dobrej energii i historii, które warto opowiedzieć.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak powstaje to wydarzenie od środka, naszymi oczami, zapraszamy Was do tej podróży razem z nami.

Bo czasem jeden bieg może zmienić naprawdę wiele.

A TUTAJ możesz wczuć się w klimat tego wydarzenia. :)

Komentarze

Popularne posty