Wpis o wpisach (czyli chwila zatrzymania)...
Edit: bo może nie doczytacie do końca 😅 a nie chcę aby to umknęlo. Pełna lista pomagających jest tutaj: KLIKNIJ
Śmieszna i zarazem budująca myśl mnie właśnie naszła.
Jest godzina 6:30. Siedzę przy komputerze, z poranną herbatą. Śniadanie dla rodziny przygotowane, wszyscy ogarnięci, można na chwilę usiąść i… pisać dalej.
Blog sam się przecież nie uzupełni 😉
Dziś kolejny wpis z podziękowaniami. Kolejne osoby, kolejne firmy, kolejne historie.
I w pewnym momencie się zatrzymałem.
A przecież to jeszcze nie koniec.
Pamiętam, jak zaczynaliśmy. Race For The Cure 2024 Gdańsk.
Pierwsze rozmowy. Pierwsze pomysły. Pierwsze „zobaczymy, co z tego wyjdzie”.
A dziś?
Dziś robi się z tego całkiem spore grono ludzi i firm, które chcą być częścią Race for the Cure.
I to jest niesamowite.
Bo oprócz tych firm są też ludzie.
Z naszej centrali Media Markt. (o nich też będzie wpis, bo to niesamowita historia) Z innych naszych marketów. Z różnych miast.
„Słuchaj, jak coś – to ja też mogę pomóc”.
I nagle okazuje się, że robi się z tego coś dużo większego.
A tak swoją drogą…
Jak przyjdę do pracy, to Marcin Sz. pewnie znowu coś powie o starości, o tym, że nie potrzebuję snu i że normalni ludzie o tej godzinie jeszcze śpią 😉
Ale co tam. I tak lubię tego 30letniego młodzieniaszka :).
Wracając do sedna.
Patrząc na to wszystko, dochodzę do jednego wniosku: Jest nadzieja w narodzie. Chyba jednak mamy w sobie coś takiego, że chcemy pomagać.
I powiem Wam jedno.
To jest fajne.
I tak można żyć.
Zobacz bieg Race for fhe Cure 2025 Gdańsk naszymi oczami - link



Komentarze
Prześlij komentarz