Bieganie a pomoc...
Bieganie i pomoc Fundacji OmeaLife w przygotowaniach do Race for the Cure 2026 Gdańsk mają jedną wspólną cechę:
na początku wydaje Ci się, że ogarniasz. Ha, nie dość, że
ogarniasz, to jeszcze myślisz, że nikt inny nie zrobi tego lepiej niż ty. 😊
Serio.
Plan treningowy? Jest. / Lista zadań? Jest.
Motywacja? Też jest — nawet za duża.
A potem jakby zaczynają się schody. Na początku to tylko
parę schodków.
W bieganiu:
„Dziś tylko 5 km” zamienia się w walkę o przetrwanie przy
trzecim, przy czwartym chcesz wezwać karetkę :) przy piątym widzisz światełko w tunelu. I nie jest to nadzieja :)
Nagle okazuje się, że wiatr wieje zawsze w twarz, a „lekki
deszcz” to jednak nie jest taka romantyczna sprawa.
W organizacji:
„To tylko kilka rzeczy do dopięcia” zmienia się w 48
otwartych tematów, 17 telefonów i jedno wielkie „czy ktoś widział
przedłużacz?!”.
I w obu przypadkach, łapiesz się za głowę i pojawia się to
samo pytanie:
po co mi to było?
Ale potem… coś się zmienia.
Nagle łapiesz rytm.
Zaczynasz ogarniać chaos.
To, co było problemem, staje się „do zrobienia”.
I nawet jeśli dalej nie jest idealnie — to już jest Twoje,
Nasze.
Wiesz, że przygotowania nie polegają na tym, żeby było
perfekcyjnie.
Tylko na tym, żeby być gotowym na to, że perfekcyjnie nie
będzie.
I w końcu przychodzi ten moment.
Start.
W bieganiu — stajesz na linii i myślisz: „no dobra,
zobaczymy”.
W organizacji — patrzysz na gotową przestrzeń i myślisz
dokładnie to samo.
I wtedy już nie ma planu B.
Jest działanie.
Jest adrenalina.
Jest uśmiech (czasem trochę nerwowy).
I gdzieś w tym wszystkim pojawia się myśl:
że mimo zmęczenia, chaosu i miliona rzeczy po drodze…
to było tego warte.
A najlepsze?
Że i tak zrobimy to jeszcze raz.
Chcesz zacząć biegać, ale nie Wiesz jak? Spróbuj od PARKRUN - link
Daj znać w komentarzu co o tym myślisz.



Komentarze
Prześlij komentarz